oszczędności
fot. www.pexels.com

Pieniądze odłożone na koncie osobistym dają poczucie bezpieczeństwa – są dostępne praktycznie w każdej chwili i można z nich skorzystać bez sprzedawania inwestycji czy zrywania lokaty. Problem zaczyna się wtedy, gdy na nieoprocentowanym rachunku przez lata pozostaje duża część oszczędności. Kwota na ekranie się nie zmniejsza, ale za zgromadzone pieniądze można z czasem kupić coraz mniej. Odpowiada za to między innymi inflacja.

Czy warto trzymać oszczędności na zwykłym koncie?

Zwykłe konto osobiste, czyli rachunek używany do otrzymywania wynagrodzenia, wykonywania przelewów i płacenia kartą, nie zostało stworzone przede wszystkim do długoterminowego oszczędzania. Jego największą zaletą jest łatwy dostęp do pieniędzy. Można nimi zapłacić w sklepie, wypłacić je z bankomatu albo w ciągu kilku chwil wykonać przelew.

Trzymanie na takim rachunku części pieniędzy ma więc sens. Powinna znajdować się na nim kwota potrzebna do pokrywania bieżących wydatków oraz odpowiedni zapas pozwalający uniknąć problemów, gdy pojawi się nieplanowany rachunek. Nie ma potrzeby przenoszenia każdego wolnego tysiąca złotych do produktu finansowego, z którego później trudno będzie szybko wypłacić środki.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy na koncie osobistym znajduje się kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy złotych, których właściciel nie zamierza wykorzystywać przez najbliższe miesiące czy lata. Jeśli rachunek nie jest oprocentowany, pieniądze nie generują żadnych odsetek, podczas gdy ceny produktów i usług mogą w tym czasie rosnąć.

Jak inflacja wpływa na pieniądze leżące na koncie?

Inflacja oznacza wzrost ogólnego poziomu cen w gospodarce. Jeżeli ceny rosną, za tę samą kwotę można przeciętnie kupić mniej produktów i usług niż wcześniej. W przypadku oszczędności istotna jest więc nie tylko liczba złotych znajdujących się na rachunku, lecz również ich realna siła nabywcza.

Załóżmy dla uproszczenia, że ktoś posiada 50 tys. zł i przez cały rok pozostawia je na nieoprocentowanym koncie. Jeśli w tym czasie ceny wzrosną średnio o 4 proc., po roku nadal zobaczy na rachunku 50 tys. zł. Nie oznacza to jednak, że jego sytuacja się nie zmieniła. Towary i usługi kosztujące wcześniej 50 tys. zł kosztowałyby po takim wzroście cen przeciętnie około 52 tys. zł.

Efekt staje się bardziej widoczny przy dłuższym okresie. Nawet umiarkowana inflacja występująca przez wiele kolejnych lat może znacząco obniżyć realną wartość zgromadzonego kapitału. Pozostawienie pieniędzy na rachunku nie powoduje więc nominalnej straty widocznej w historii konta, ale może oznaczać stopniową utratę ich siły nabywczej.

100 tys. zł na koncie nadal będzie warte 100 tys. zł, ale jest pewien haczyk

Nominalna i realna wartość pieniędzy to dwie różne rzeczy. Jeśli na nieoprocentowanym rachunku znajduje się 100 tys. zł i właściciel ich nie wydaje, po roku nadal będzie miał 100 tys. zł. Bank nie odejmuje części salda tylko z powodu występowania inflacji.

Zmienia się natomiast to, co można za te pieniądze kupić. Przy hipotetycznej inflacji wynoszącej średnio 3 proc. rocznie towary kosztujące obecnie 100 tys. zł po pięciu latach kosztowałyby około 115,9 tys. zł, zakładając coroczny wzrost cen o dokładnie 3 proc. W takim uproszczonym przykładzie zgromadzone 100 tys. zł zachowałoby jedynie około 86 proc. początkowej siły nabywczej względem tego koszyka.

Przy wyższej inflacji proces przebiega szybciej. Właśnie z tego powodu przy wieloletnim oszczędzaniu warto patrzeć nie tylko na bezpieczeństwo nominalnej kwoty, ale również na realną stopę zwrotu, czyli wynik osiągany po uwzględnieniu wzrostu cen.

Konto oszczędnościowe zamiast zwykłego rachunku

Jednym z najprostszych rozwiązań jest oddzielenie pieniędzy przeznaczonych na bieżące wydatki od oszczędności. Konto oszczędnościowe pozwala otrzymywać odsetki, a jednocześnie zazwyczaj zapewnia stosunkowo łatwy dostęp do zgromadzonych środków.

Trzeba jednak dokładnie sprawdzać warunki oferty. Bank może proponować atrakcyjne oprocentowanie tylko przez określony czas, wyłącznie dla nowych środków albo do ustalonej wysokości salda. Po przekroczeniu limitu lub zakończeniu promocji oprocentowanie może być znacznie niższe.

Oprocentowanie podawane przez bank jest zazwyczaj wartością w skali roku. Od uzyskanych odsetek bank pobiera również 19-procentowy podatek od dochodów kapitałowych, potocznie nazywany podatkiem Belki. Oznacza to, że oprocentowanie widoczne w reklamie nie jest równoznaczne z kwotą, która ostatecznie zostanie dopisana do oszczędności.

Czy konto oszczędnościowe chroni przed inflacją?

Nie ma takiej gwarancji. Wszystko zależy od relacji pomiędzy oprocentowaniem rachunku, podatkiem od odsetek oraz tempem wzrostu cen. Konto może ograniczyć utratę siły nabywczej pieniędzy, ale nie zawsze całkowicie ją zrekompensuje.

Jeśli przykładowo rachunek jest oprocentowany na 5 proc. w skali roku, to odsetki od 10 tys. zł wyniosłyby przed opodatkowaniem około 500 zł przy utrzymaniu takiego oprocentowania przez cały rok. Po pobraniu 19-procentowego podatku pozostałoby około 405 zł. Efektywna stopa po opodatkowaniu wyniosłaby więc około 4,05 proc.

Gdyby inflacja w tym samym okresie była wyższa, realna siła nabywcza oszczędności nadal mogłaby spaść. Jeśli byłaby niższa od wyniku netto osiągniętego na rachunku, sytuacja wyglądałaby korzystniej. Przy ocenie produktów oszczędnościowych warto więc porównywać wartości po opodatkowaniu, a nie tylko oprocentowanie prezentowane przez bank.

Kiedy lokata może być lepsza?

Lokata terminowa może być rozwiązaniem dla pieniędzy, które nie będą potrzebne przez określony czas. Bank przyjmuje środki na przykład na trzy, sześć lub dwanaście miesięcy i nalicza od nich odsetki według ustalonych zasad. Pozwala to z góry wiedzieć, jakie oprocentowanie będzie obowiązywać w okresie lokaty, jeśli jest ono stałe.

Wadą jest mniejsza elastyczność. W przypadku części lokat wcześniejsze wycofanie pieniędzy oznacza utratę całości lub części wypracowanych odsetek. Z tego powodu nie powinno się zamrażać w ten sposób wszystkich posiadanych środków.

Lokata nie jest też automatycznie ochroną przed inflacją. Może oferować oprocentowanie niższe od tempa wzrostu cen. Jest przede wszystkim prostym sposobem uzyskania odsetek bez podejmowania typowego ryzyka inwestycyjnego.

A może obligacje skarbowe?

Osoby oszczędzające w dłuższej perspektywie mogą zainteresować się detalicznymi obligacjami Skarbu Państwa. Dostępne są różne ich rodzaje i okresy oszczędzania, a zasady naliczania oprocentowania zależą od konkretnej emisji.

Szczególnie interesujące z punktu widzenia inflacji są obligacje, których oprocentowanie po określonym początkowym okresie jest powiązane ze wskaźnikiem inflacji i ustaloną marżą. Nie oznacza to jednak, że inwestor w każdej sytuacji osiągnie realny zysk odpowiadający wysokości marży. Znaczenie mają między innymi podatek od zysków kapitałowych, sposób naliczania odsetek i warunki konkretnej emisji.

Obligacje różnią się też od pieniędzy dostępnych na rachunku bankowym. Wcześniejsze zakończenie oszczędzania jest możliwe na zasadach określonych dla danego rodzaju obligacji i może wiązać się z opłatą. Nie powinny więc zastępować całej gotówkowej rezerwy przeznaczonej na nagłe wydatki.

Gdzie trzymać poduszkę finansową?

Poduszka finansowa ma inne zadanie niż kapitał przeznaczony na wieloletnie inwestowanie. Powinna być przede wszystkim łatwo dostępna w sytuacji utraty pracy, awarii samochodu, pilnego remontu lub innego nieprzewidzianego wydatku. Próba maksymalizowania zysku za wszelką cenę może tutaj przynieść więcej problemów niż korzyści.

Część poduszki można pozostawić na rachunku osobistym, a pozostałą kwotę przechowywać na oprocentowanym koncie oszczędnościowym lub w innych instrumentach pozwalających stosunkowo szybko odzyskać pieniądze. Konkretne proporcje zależą od sytuacji gospodarstwa domowego, stabilności dochodów i miesięcznych wydatków.

Osoba utrzymująca rodzinę z jednego nieregularnego źródła dochodu może potrzebować większej płynnej rezerwy niż gospodarstwo domowe z dwoma stabilnymi wynagrodzeniami. Najważniejsze, aby w razie problemów finansowych nie trzeba było w pośpiechu sprzedawać długoterminowych inwestycji.

Czy wszystkie pieniądze warto inwestować?

Nie. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem, którego poziom zależy od wybranego instrumentu. Akcje czy fundusze inwestujące na rynku akcji mogą w długim terminie przynosić zyski, ale ich wartość potrafi również mocno spaść. Jeśli pieniądze będą potrzebne za kilka miesięcy, taki spadek może nastąpić w najgorszym możliwym momencie.

Znaczenie ma więc cel i termin wykorzystania kapitału. Pieniądze na rachunki i bieżące życie powinny być dostępne natychmiast. Rezerwa awaryjna również wymaga dużej płynności. Dopiero środki, których właściciel nie planuje wykorzystywać przez dłuższy okres, można rozważać w kontekście instrumentów o większym potencjale wzrostu i jednocześnie większym ryzyku.

Nie ma jednego rozwiązania odpowiedniego dla wszystkich oszczędzających. Osoba, która za pół roku planuje zakup mieszkania, znajduje się w zupełnie innej sytuacji niż ktoś odkładający pieniądze na emeryturę za 25 lat.

Czy pieniądze w banku są bezpieczne?

Przy przechowywaniu większych oszczędności warto znać zasady gwarantowania depozytów. Środki zgromadzone w bankach objętych polskim systemem gwarantowania depozytów są co do zasady chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny do równowartości 100 tys. euro na jednego deponenta w danym banku. Limit obejmuje łącznie środki danej osoby w tym banku, a nie osobno każde posiadane konto.

Ochrona depozytu przed upadłością banku nie jest jednak tym samym co ochrona przed inflacją. BFG może chronić nominalną wartość pieniędzy w granicach przewidzianych prawem, ale nie gwarantuje zachowania ich siły nabywczej.

Przy oszczędnościach przekraczających limit gwarancji warto zwrócić na tę kwestię szczególną uwagę. Samo rozdzielenie pieniędzy pomiędzy kilka rachunków w tym samym banku nie powoduje pomnożenia limitu ochrony.

Kiedy zwykłe konto ma sens, a kiedy pieniądze tylko na nim tracą?

Rachunek osobisty jest dobrym miejscem dla pieniędzy przeznaczonych na najbliższe wydatki oraz części rezerwy wymagającej natychmiastowego dostępu. W takim przypadku możliwość użycia środków w dowolnym momencie jest ważniejsza niż niewielkie odsetki, które można byłoby uzyskać gdzie indziej.

Trudniej uzasadnić pozostawianie przez wiele lat dużych oszczędności na nieoprocentowanym rachunku. Inflacja może stopniowo zmniejszać ich realną wartość, mimo że saldo konta pozostaje takie samo. Nawet proste oprocentowane produkty oszczędnościowe mogą przynajmniej częściowo ograniczyć ten efekt.

Rozsądne zarządzanie oszczędnościami nie musi oznaczać przeniesienia wszystkich pieniędzy na giełdę. Można rozdzielić kapitał według jego przeznaczenia: środki na bieżące wydatki pozostawić na zwykłym koncie, rezerwę trzymać w łatwo dostępnej formie, a dla pieniędzy odkładanych na dłużej dobrać rozwiązanie odpowiadające akceptowanemu poziomowi ryzyka. Wtedy inflacja nie jest jedynym czynnikiem decydującym o tym, gdzie trafiają oszczędności.

Źródło: www.offon.pl